poniedziałek, 9 września 2013

04. ,,Nie możesz się z nim zadawać.."

- Tomlinson? Twój brat to Louis?- zapytał mnie lekko zdziwiony, a zarazem zadowolony. Kiwnęłam lekko zmieszana głową. Chłopak uśmiechnął się szeroko. - Wiesz kiedyś przyjaźniłem się z twoim bratem. Co u niego?
- Aktualnie Lou wyjechał...
- Może się spotkamy? Jutro, Starbucks?
- Jasne. To do zobaczenia o pietnastej.
Wstałam i wolnym krokiem ruszyłam w stronę domu Harry'ego. Wiedziałam, że nie obędzie się od małego kazania typu ,, Wiesz, że to niedpowiedzialne". Moja teza się potwierdziła. Weszłam do domu i wpadłam na wściekłego bruneta.
- Gdzie ty do cholery byłaś?! Wiesz jak ja się martwiłem? Z kim byłaś?
- W parku. Z Zayn'em Malikiem. Pamiętasz go? Kiedyś się przyjaźniliście, a potem wystawiliście.. Nie pamiętasz?
Stał osłupiały nie wiedząc co powiedzieć. Wyminęłam go szybko i  udałam się do swojego pokoju. Siedziałam w samotności przez kilka minut gdy do pokoju wszedł Harry.
-Nie możesz się z nim zadawać.
- Czemu?
- Bo tak...
- Jeśli to już wszystko to możesz już wyjść?
- Jeszcze chce ci powiedzieć, że zamówiłem pizze i jeśli chcesz coś dzisiaj zjeść to radze ci zejść na dół.

***
Za niecałe pół godziny mam być już w Starbucks na spotkaniu z Zayn'em, ale jak narazie siedzę w salonie i słucham przemowy Harry'ego na temat jego obowiązków, które mają związek ze mną. Mając dośc jego paplania poprostu wstałam z fotela, na którym siedziałam już dobrą godzine i poszłam się zebrać. Związałam włosy w niedbały kok i zaczęłam nakładać kosmetyki na moją twarz. Podeszłam do dość dużej szafy i wyciągnełam z niej to <klik>. Przyszykowana spryskałam się perfumami i sprawdzając jeszcze raz zawartość torebki wyszłam z domu.  Do kawiarni doszłam w kilka minut. W rogu zobaczyłam mulata. Bez zbędnych czynności weszłam do pomieszczenia i podeszłam do mulata. Na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- Cześć. Już myślałem, że nie przyjdziesz- powiedział rozbawiony przytulając mnie. Zaśmiałam się cicho i usiadłam naprzeciwko niego. Zamówiliśmy napoje i pochłonęliśmy w rozmowie. Cały czas czułam na swoich plecach czyjś wzrok lecz gdy tylko odwróciłam głowę nie zobaczyłam nikogo podejrzanego. Podeszła do nas zgrabna blondynka, z naszymi zamówieniami. Postawiła je i cały czas spoglądała na mojego towarzysza, ale on nie wydawał się być zainteresowany. Cały czas spoglądał na mnie i co jakiś czas śmiał się z moich reakcji lub słów. Mimo małej różnicy wieku czułam się w jego towarzystwie lepiej niż w towarzystwie moich rówieśników.

1 komentarz:

  1. Oczywiście. ;) ostatnio nie miałam czasu i pisałam tak na szybko. Następny będzie dłuższy.

    OdpowiedzUsuń